sobota, 4 stycznia 2014

Changes in my life...

Cześć :) ostatnio wcale się nie odzywałam, i myślę, że należy się Wam jakieś wytłumaczenie tego faktu. Dość trudno jest mi o tym pisać, ale niestety główny cel tego bloga jest już nieaktualny. Nie będzie naszego pierwszego mieszkania, przynajmniej nie w tym kształcie, nie w tym miejscu i nie w tym czasie. I przede wszystkim - nie z Michałem. Okazuje się, że niczego nie można być w życiu pewnym, a planowanie i urządzanie mieszkania wcale nie jest najważniejsze. O wiele bardziej istotne jest to, z kim spędzamy życie, co robimy, czy jesteśmy szczęśliwi... Pewnie to wszystko brzmi jak banał, ale przecież tak jest.
Wiele nauczyłam się przez ostatnie 3 tygodnie, a teraz mam już siłę, żeby zacząć od początku. Ten rok miał być przełomowy dla mnie, i z pewnością tak będzie, jednak nie spodziewałam się, że w taki sposób. Pomyślałam, że mimo, iż wiele się zmieniło, nadal jestem dziewczyną, która marzy o stworzeniu prawdziwego domu, kocha piękne wnętrza i uwielbia codziennie ulepszać rzeczywistość wokół... Stąd pomysł na kontynuację tego, co zaczęłam już ponad 4 miesiące temu, a rozwinęło się w niespodziewany sposób :) Dziękuję Wam, że jesteście i mam nadzieję, że wybaczycie mi tą długą nieobecność :) Oraz że spodoba Wam się ten blog w nowej odsłonie. Wiem, że wiele z Was czekało na relacje z urządzania mieszkania na Potokowej... Życie ma dla nas czasem zaskakujące wiadomości, a nam nie pozostaje nic innego, jak pozbierać się i dalej wierzyć w marzenia, ale przede wszystkim ciężko pracować, aby stały się rzeczywistością :)
Trzymajcie za mnie kciuki ;)

30 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Przykro mi kochana. Zaglądam do Ciebie od dłuższego czasu i wiernie Tobie kibicuję. Ale wszystko dzieje się po coś, więc życzę by ten Nowy Rok przyniósł Tobie dużo pięknych lepszych zmian :*

      Usuń
  2. Gosiu, czasem to co w danym momencie zdaje się niezrozumiałe z czasem jest zrozumiałe i najlepsze co mogło się wydarzyć by zapoczątkować coś lepszego... właśnie tak spoglądałam ostatnio kilkakrotnie na Twojego bloga i zastanawiała mnie Twoja nieobecność ...3 maj się i BLOGUJ dalej:) do zobaczenia na decolikeswhite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za słowa otuchy :) oby lepsze nadeszło już niedługo... do zobaczenia ;)

      Usuń
  3. Trzymam kciuki i czekam z niecierpliwością na Twoje nowe posty :)
    Pozdrawiam
    little home inspiration

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu Zaufaj Bogu bo ma dla Ciebie super plan :) Kiedyś spojrzysz wstecz i odbierzesz wszystko inaczej Wtedy zrozumiesz to co trudno jest pojąć teraz Czekamy na kolejne ciekawe posty Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :* na pewno jest to ogromna zmiana w życiu - postaram się, aby była na lepsze :)

      Usuń
  5. Będę trzymać za Ciebie kciuki, oczywiście zostaję na blogu i czekam na nowe notki :) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) jeszcze dzisiaj nowy post, zapraszam ;)

      Usuń
  6. Wiem,ze Ci ciezko.ale trzymaj sie dzielnie.masz super pomysly,jestes bardzo fajna dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Głowa do góry!!!!! Będzie dobrze - a my będziemy z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a może to i lepiej ,że teraz ? niż jak urządzilibyście mieszkanie i spłacali kredyt? zobaczysz będziesz jeszcze urządzać to wymarzone mieszkanie , jak nie z kimś to sama ( tak jak ja ) ,ale najważniejsze - w zgodzie z samą sobą i szczęśliwą sobą ,czego życzę mocno :* a bloga chcę czytać dalej !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i lepiej :) powtarzam to sobie cały czas... Jest ciężko, chwilami bardzo, ale nie mogę się załamywać. Dzięki za wsparcie :*

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej Gosiu, w historii zawsze było tak, że wszelkie rewolucje zaczynały zmiany...często na lepsze. Zaglądam tu często ( przy okazji ucieszyłam widząc na pasku z boku też mojego bloga) i absolutnie życzę Ci wszystkiego dobrego. Zanim urządzi się wymarzony dom i tak lepiej stworzyć go milion razy w bezpiecznej wyobraźni.Trzymaj się, a ja będę tu sobie sprawdzać jak tam Twoja pasja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to moja prywatna rewolucja... Wszystko zbiegło się w czasie z końcem roku i początkiem nowego - co daje nadzieję na świeży start :) Dziękuję za komentarz, ja również z przyjemnością zaglądam na Twojego bloga :*

      Usuń
  11. Gosiu nie mogę powiedzieć nic innego jak tylko to, że jest mi przykro. Wiem, że to trudny czas dla Ciebie, nawet jeśli pierwsze emocje już opadły i zaczynasz sie przyzwyczajać do nowej rzeczywistości. Życze Ci samych dobrych rzeczy w tym roku, może zabrzmi to banalnie, ale życie się ułoży. Trzymaj sie i uwierz że czeka na Ciebie jeszcze wiele dobrych dni. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  12. Przykro mi, że tak się stało. Jednak jestem pewna, że ta zmiana będzie na lepsze! Trzymam za Ciebie kciuki i czekam na kolejne wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rety, tego się nie spodziewałam. Przykro mi, że tak wyszło, ale pomyśl o tym z innej strony - może tak właśnie miało być. Może czeka gdzieś na Ciebie ten, z którym będziesz mogła stworzyć prawdziwy dom Twoich marzeń.
    życzę Ci wszystkiego co najlepsze i miliona inspiracji, nie poddawaj się w blogowaniu :)
    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Magdo :* również Cię pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Tak mi przykro Gosiu...ale pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny! Nasze losy sa tam gdzies na gorze zapisane :) I na pewno za jakis czas znajdzie sie wytlumaczenie dlaczego stalo sie tak a nie inczej! Tymczasem niecierpliwie czekam na twoje kolejne posty :) Sciskam wirtualnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Forum wnętrzarskie jest z Tobą!!!! Będąc w Twoim wieku ..miałam podobną sytuację ..tj, mówie oczywiście o konsekwencjach ..bo przyczyn nie znam:) Długo mi zajęło zanim się pozbierałam, ale jednak dałam radę. Teraz mam męża i małego - 4 miesięcznego synka:) Jestem przekonana, że ruszysz do przodu z wielkim hukiem, a przyszłość przyniesie takie niespodzianki i rozwiązania, że obecna sytuacja będzie tylko dalekim, powoli zacierającym się wspomnieniem. Trzymaj się dzielnie i nie oglądaj za siebie ...Jesteś fantastyczna i ekipa forum będzie trzymać się będzie Twojego bloga rękami i nogami! pozdrawiamy gorąco

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż czekałam ze zniecierpliwieniem na nowe zdjęcia i pomysły, a tu takie zaskoczenie.
    Powiem tak są dwie możliwości, albo wrócicie do siebie czasem tak się zdarza. Ludzie potrzebują oddechu, by na nowo dojrzalej razem być przy sobie. Albo niespodziewanie poznasz kogoś wartego Ciebie. Coś o tym wiem. wiele lat temu byłam z kimś, wiele lat (stanowczo za długo), wielkie marzenia, plany i huk tuż przed sylwestrem wszystko runęło. Cierpiałam wiele miesięcy do czasu...zbiegu okoliczności, dzięki któremu poznałam kogoś z kim teraz dzielę życie. Minęło już nam kilka lat i jestem zadowolona, że u mnie tak się potoczyło.
    Teraz za dużo w Tobie emocji, pozwól sobie na płacz i gniew, a wszystko szybciej zejdzie i otworzysz nowy rozdział.
    A pasje rozwijaj.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej,
    Twojego bloga znalazłam dopiero dzisiaj i się w nim zaczytuję. Podobne rzeczy nam się podobają, więc czerpię inspiracje całymi garściami. :) Co do sytuacji, w której się znalazłaś, to powiem Ci, że przechodziłam to rok temu (no, trochę więcej jak rok temu). To był długoletni związek, więc i palny były, ale jak przychodziło do ich realizacji, to zawsze było: poczekajmy (również z mieszkaniem), więc czekałam, aż doczekałam się: "żegnaj". Było ciężko, ale praktycznie zaraz po rozstaniu stwierdziłam, że tym bardziej muszę dążyć do spełnienia mojego marzenia - własnego M. Więc sama kupiłam mieszkanie i teraz niecierpliwie czekam, aż je w końcu dostanę. Będzie moje, wymarzone, dokładnie takie jakie chce, nie muszę iść z nikim na kompromisy (bo mu się biały nie podoba ;). Więc powiem tylko tak, trzymaj się marzeń, bo one pozwalają przerwać i dają siłę do działania :) Wiem to po sobie :) Trzymam kciuki za Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz rozumiem, skąd ten przestój na blogu. Gośka, żeby przez faceta nas porzucać? Wracaj! :)

    OdpowiedzUsuń